Archiwum

Monthly Archives: Październik 2013

Zmarł człowiek na mecie maratonu warszawskiego. Tragedia. Jak zwykle przy okazji tragedii – wysyp informacji w mediach, w końcu tragedie sprzedają się najlepiej. I jak zwykle przy okazji tych wszystkich komentarzy o ludzkim dramacie czuję się jak ufo. Problem widzę gdzie indziej niż reszta ludu. Oczywiście jeśli karetki nie było na miejscu a ratownik nie dysponował adrenaliną to źle, ale chyba gorzej, że maraton pobiegł ktoś, kto na ten maraton siły nie miał. Pobiegł i … o zgrozo dobiegł do końca, zamiast zejść na bok i po prosić o wezwanie pomocy – dowlekł się do mety. Ba, ludzie dookoła widząc słaniającego się biegacza pomogli mu dowlec się do mety, zamiast … mu pomóc przeżyć.

Bohaterstwo? Tak to bardzo w polskim stylu – zmarnować wszystko dla dość umownego sukcesu. Zejść na bok i przyznać się do porażki to po prostu nie wypada.

Moda na bieganie zaczyna mnie mocno wkurzać. Przyznanie się do tego, że nie biegasz, to prawie jak powiedzieć, że masz brudne skarpetki. Podobnie z zdrowym odżywianiem – to jeść wypada, tamtego nie, a w tym wszystkim straciliśmy zupełnie kontakt z własnym organizmem, który jakoś do rozumu już nie może się przebić ze swoimi potrzebami. Pogubiliśmy się drodzy państwo, całkiem, całkiem. Oczekujemy od mediów społecznościowych i poradników informacji co dla nas najlepsze. Wybieramy absurdalne diety, wyliczamy ilości białka w jajku, instalujemy liczniki przebiegniętych kilometrów i spalonych kalorii z transferem prosto na facebook. Chcemy być identycznymi klonami, ale nie jesteśmy jeszcze! Jedni mogą pić mleko i biegać maratony, inni mlekiem się zatruwają i nie przebiegną nawet kawałka, za to przeciągną traktor.

No nie biegam, nie biegałam, biegać nie będę (ale skarpetki mam czyste!). Nie mogę, mój organizm odmawia współpracy. Jeszcze w szkole doprowadzałam do szału nauczycielki, kiedy przy okazji biegów długodystansowych, już po kilkunastu metrach zaczynałam iść spacerkiem. Nie biegam, nie padnę dla tego, żeby zaliczyć wf, dogonić autobus czy udowodnić komukolwiek cokolwiek. Media społecznościowe mają dla mnie równie nikły autorytet co nauczycielka wf-u. I uważam, że ten człowiek powinien się zatrzymać, zanim się zamordował sam.

Reklamy